1_konsultacje

KONSULTACJE

Metodologia Konsultacji

Przyjęta metodologia konsultacji opierała się na strategicznym założeniu, że w mieście, które w powszechnej opinii uchodzi za miasto „płonących domów”, autentyczne opinie można pozyskać jedynie poprzez bezpośredni kontakt z mieszkańcami. Istnienie w mediach społecznościowych grupy „Szlak spalonych drewnianych domów i zburzonych zabytków w Białymstoku” potwierdza głębokie zaniepokojenie społeczne i uzasadnia wybór rozmów terenowych jako kluczowego narzędzia badawczego. Takie podejście pozwoliło na zebranie szczerych, niewymuszonych wypowiedzi, które stanowią fundament dla skutecznej i społecznie akceptowanej strategii ochrony dziedzictwa.

Konsultacje przybrały formę bezpośrednich, spontanicznych rozmów terenowych z mieszkańcami w sąsiedztwie wybranych historycznych budynków. Pozwoliło to na zebranie szczerych opinii, osobistych historii i propozycji dotyczących przyszłości tych obiektów.

Konsultacje przeprowadzono w dniach 11,18 ,19, 22, 30 października oraz 8 listopada bieżącego roku. Objęły one trzy opracowane trasy spacerowe i budynki zlokalizowane w centralnych częściach Białegostoku: Kijowska 1, Marii Curie- Sklodowskiej 24, Żelazna 23, Waszyngtona 8, Piłsudskiego 20B, Artyleryjska 5, Waryńskiego 11, Słonimska 8, Mickiewicza 34, Warszawska 33 oraz dwie hale fabryczne dawnego kompleksu Chany Marejn i Wolfa Zilberblatta przy ul. Częstochowskiej. 

Podczas każdego ze spacerów dotarto do średnio 14 osób (łącznie do 56 mieszkańców i mieszkanek Białegostoku), głównie były to kobiety w wieku 40-60 lat, a także młodzi mieszkańcy w tym studenci UwB (18-25 lat). Łączny czas trwania każdego spaceru wynosił ok. 2 godzin. Wielu rozmówców deklarowało niewielką wiedzę o historii budynków, jednak wyrażało opinie na temat ich stanu, wartości oraz potencjalnych funkcji społecznych.

Dodatkowo odbyły się indywidualne wywiady z osobami mieszkającymi w okolicy wybranych budynków oraz dyskusje ze studentami Wydziału Socjologicznego Uniwersytetu w Białymstoku. 

Trasa I

Jednym z ciekawszych miejsc jest budynek przy ulicy Skłodowskiej 24. Rozmówcy nie pamiętają nazwiska architekta, który projektował ten dom, ale zwracają uwagę na jego ciekawą, modernistyczną formę.  Forma ta dobrze koresponduje z sąsiadującymi szpitalami i tworzy wraz z nimi spójny fragment miasta. 

Była to rezydencja przeznaczona po 1950 roku na mieszkania służbowe dla pracowników Akademii Medycznej i powstającego szpitala (profesorów i lekarzy). W rezultacie w domu mieszkała intelektualna elita miasta. 

Wokół domu znajdował się duży plac ogrodowy, w którym, mimo że dziś jest „łysy”, kiedyś toczyło się „fajne życie”. W tym ogrodzie odbywały się zabawy, a także spotkania towarzyskie i przyjęcia. Budynek zamieszkiwały wielodzietne rodziny, co sprzyjało aktywnościom społecznym.

Status społeczny mieszkańców budynku był na tyle wysoki, że Teatr Węgierki wysyłał im zaproszenia na premiery, gdzie zazwyczaj pierwsze dwa rzędy były przez nich obsadzane.

Budynek jest obecnie własnością prywatną, rozmówcy maja nadzieję, że jego bryłą nie ulegnie zmiany i że budynek zostanie doprowadzony do dawnej świetności.

W latach 60-tych ubiegłego wieku mieszkały tam, między innymi, 2 rodziny milicjantów. Od wyprowadzki ostatnich lokatorów dom stoi całkiem pusty. Nadal jest w dobrym stanie i mógłby służyć okolicznym mieszkańcom. W sąsiedztwie mieszka bardzo dużo starych ludzi, którzy nie mają miejsca spotkań dostępnego dla nich zarówno pod względem barier architektonicznych jak i dostępności różnych aktywności i możliwości spotykania się. Bardzo potrzebne jest miejsce z moderowanymi zajęciami, niedrogą kawą, gdzie można by spędzać czas. Budynek ma niski parter, który nie nadaje się na mieszkania, za to świetnie mógłby spełniać funkcje osiedlowego domu kultury.

Budynek przy Kijowskiej 1, wzniesiony w latach 30. XX wieku przez rodzinę Leszesów, pierwotnie pełnił funkcję fabryki włókienniczej. Działał on na zasadzie, którą jeden z rozmówców określił mianem współczesnego „open space” – właściciele podnajmowali przestrzeń rzemieślnikom, którzy nie posiadali własnych warsztatów. Po II wojnie światowej historia budynku była równie dynamiczna: mieścił się tu Komitet Białoruski, szkoła białoruska, a następnie Szkoła Podstawowa nr 9.

Obecnie jest to obiekt gminny, który przechodzi remont na cele usługowe i biurowe, co rozmówca określił jako zabytek, który „szczęśliwie zostaje uratowany”. Jego przetrwanie jest bezpośrednim wynikiem wpisania do rejestru zabytków, co uchroniło go przed wyburzeniem podczas kontrowersyjnego poszerzania ulicy. Jak zauważono, budynek „stoi praktycznie na samej ulicy”, co jest namacalnym dowodem jego ocalenia.

Budynek przy Żelaznej 23, będący własnością Zarządu Mienia Komunalnego, jest użyczany przez organizację „Ku Dobrej Nadziei”. Jego historia jest przykładem adaptacji do zmieniających się potrzeb społecznych. Na przestrzeni lat pełnił on różnorodne funkcje: był ogrzewalnią dla osób w kryzysie bezdomności, biurem organizacji pozarządowej, sklepem z używanymi rzeczami i barem. Obecnie mieszczą się w nim mieszkania treningowe i siedziba trzeciego zboru kościoła baptystów

Obecni użytkownicy stają przed poważnym dylematem. Z jednej strony, włożyli ogromny wkład w remont obiektu po pożarze w 2009 roku, podkreślając, że „wszystko było robione na nowo”. Z drugiej strony, nie są w stanie inwestować w nie swoja własność.

Opinie dotyczące przyszłości budynku są pesymistyczne. Rozmówcy są przekonani, że plany miasta przewidują jego wyburzenie w celu stworzenia parkingów: „miasto myślę to jest plan, żeby tu parkingi powstały”. Wizja ta budzi w nich głęboki żal i poczucie nieuchronnej straty, co doskonale oddają słowa: „bardzo szkoda, wiesz? Naprawdę szkoda”.

Trasa II

Trasa II prowadzi przez tereny nierozerwalnie związane z dziedzictwem żydowskim i przemysłową historią Białegostoku. Rozmowy z mieszkańcami w tej części miasta ujawniają zarówno głęboką, choć często fragmentaryczną, pamięć historyczną, jak i współczesne konflikty. Dotyczą one przede wszystkim zagospodarowania przestrzeni, zaniedbania cennych obiektów oraz ścierania się sentymentu do przeszłości z pragmatyzmem codziennych potrzeb.

Obiekt ten to pozostałość po potężnym kompleksie fabryki włókienniczej braci Hany Maer i Wolfa Zibla, wzniesionym na przełomie XIX i XX wieku. Jego historia jest świadectwem burzliwych losów miasta – w czasie wojny pełnił funkcję szpitala, a wycofujące się wojska niemieckie planowały go wysadzić, czego na szczęście nie zdążyły zrealizować.

Analiza opinii mieszkańców na temat pamięci o budynku ukazuje wyraźny podział pokoleniowy. Z jednej strony, pamięć o jego historii jest wciąż żywa, o czym świadczą wizyty studentów architektury, którzy piszą o nim prace dyplomowe. Z drugiej strony, pojawiają się głosy, że większość młodych ludzi „nie zwraca zbytnio uwagi” na przeszłość takich miejsc.

Zebrane pomysły na przyszłe zagospodarowanie obiektu ilustrują kontrastujące wizje:

-Wizja Młodych: Respondentka w wieku 25 lat zasugerowała stworzenie tu muzeum tkalnictwa połączonego z przestrzenią społeczną, taką jak dom kultury dla młodzieży i seniorów, lub z częścią biurową. Z kolei 23-letnia rozmówczyni zaproponowała adaptację na wzór Galerii Alfa, z zachowaniem historycznego stylu. Równocześnie pojawia się pragmatyczna refleksja, że „przerobienie go na budynek użytkowy to trochę też zbyt duże koszty”. Rodzi to fundamentalny dylemat między sentymentalną wartością obiektu a ekonomiczną racjonalnością jego renowacji.

Budynek przy Piłsudskiego 20B to pustostan od co najmniej 15 lat, a jego sytuacja własnościowa jest dla mieszkańców niejasna. Relacje na ten temat są sprzeczne – jedni wskazują na miasto, inni wspominają o prywatnym właścicielu pochodzenia żydowskiego, który mieszka za granicą.

Wspomnienia mieszkańców, choć fragmentaryczne, nadają temu miejscu ludzki wymiar. Przytaczano historie o dawnych lokatorach, w tym o rodzinie brukarza z pięciorgiem dzieci oraz o bracie babci jednej z rozmówczyń, który pracował jako referent sądowy.

Propozycje dotyczące przyszłości budynku są spolaryzowane. Z jednej strony pojawia się sugestia odremontowania i przeznaczenia go na mieszkania lub cele społeczne, z drugiej strony dominuje opinia o konieczności wyburzenia ze względu na wysokie koszty renowacji.

Zaniedbany budynek przy Waryńskiego 11 położony jest w nietypowym kontekście – pomiędzy gęstą zabudową bloków mieszkalnych. Ta lokalizacja generuje specyficzne napięcia i jest źródłem kluczowego konfliktu zidentyfikowanego podczas konsultacji: zderzenia potrzeby zachowania zabytku z palącym problemem braku miejsc parkingowych na osiedlu.

Opinie mieszkańców wyraźnie się różnią:

Część z nich opowiada się za zagospodarowaniem budynku na cele społeczne, widząc w nim potencjalną przestrzeń dla dzieci z osiedla lub „siedziby jakichś fundacji”. Inni, zmagający się z codziennymi trudnościami, przedstawiają pragmatyczne argumenty za wyburzeniem obiektu na rzecz parkingu.

Interesujący głos w dyskusji wniosła respondentka, która, mimo że nie jest mieszkanką okolicy, podkreśliła wagę partycypacji społecznej. Stwierdziła, że „trzeba usłyszeć głos ludu, który ma styczność z tym rejonem” i zasugerowała przeprowadzenie lokalnego głosowania w tej sprawie.

Artyleryjska 5 to niewielki, wolnostojący dom, który, zdaniem respondentów, „nie rzuca się w oczy” i jest znacznie mniej zauważalny niż duże, murowane kamienice. Jego skromna forma sprawia, że często umyka uwadze przechodniów.

Młodzież, mimo że nie kojarzy go na co dzień, widzi w nim potencjał na osiedlowe miejsce kultury i lokalnej twórczości. Jedna z młodych rozmówczyń, inspirując się osiedlem Jazdów w Warszawie, zaproponowała, aby Artyleryjska 5 stała się przestrzenią dla artystów.

Trasa III

Trasa III koncentruje się na obszarze, gdzie historyczna tkanka miejska jest poddawana intensywnej presji deweloperskiej. Obszar ten stanowi punkt zapalny, w którym, jak zdiagnozowano w analizach poprzedzających projekt, „nowoczesne budownictwo powstaje w sąsiedztwie starych, często zaniedbanych domów”. Zebrane opinie odzwierciedlają głębokie zaniepokojenie mieszkańców tym zjawiskiem, które określają mianem chaosu urbanistycznego, oraz walką o zachowanie charakteru ich osiedli.

Budynek ten ma istotne znaczenie historyczne jako przedwojenna siedziba rozgłośni Polskiego Radia Białystok. Według relacji mieszkańców, mieszkali w nim również inżynierowie z fabryki Biruna, na której terenie powstała później Galeria Alfa.

Głównym problemem zidentyfikowanym przez mieszkańców jest wystawienie obiektu na sprzedaż i realna groźba budowy w jego miejscu olbrzymiego zespołu mieszkaniowo-usługowego. Obawa, że w cenną przestrzeń wciśnie się ogromny budynek, jest wszechobecna. Mieszkańcy wypowiadają się przeciwko nowej zabudowie, wskazując na katastrofalne skutki komunikacyjne (korki na wąskiej, jednokierunkowej ulicy Grottgera, całkowity brak miejsc parkingowych) oraz społeczne, związane z dalszym zagęszczaniem osiedla.

W kontrze do planów deweloperskich, mieszkańcy przedstawili szereg propozycji alternatywnego zagospodarowania budynku, w tym: muzeum Radia Białystok, klub osiedlowy i miejsce spotkań dla seniorów, biblioteka czy restauracja.

Podkreślono silny, jednomyślny sprzeciw wobec budowy bloku – „wszyscy są kompletnie przeciwko kolejnemu budynkowi”. Jednocześnie ujawniła się rozbieżność opinii co do najlepszej alternatywy: część mieszkańców priorytetowo traktuje funkcje społeczne, podczas gdy inni widzą w tej przestrzeni jedyną szansę na rozwiązanie problemu parkowania i organizację w tym miejscu dużego, osiedlowego parkingu.

Ten parterowy dom z przełomu XIX i XX wieku jest postrzegany przez mieszkańców jako widokówka miasta, element tożsamości, którego „stare elementy powinny zostać i po prostu tylko ładnie wyglądać”. Jego wartość estetyczna i historyczna jest powszechnie doceniana.

Mieszkańcy widzą w nim duży potencjał na cele publiczne lub komercyjne o wysokim standardzie. Pojawiły się propozycje takie jak muzeum, budynek handlowo-usługowy czy siedziba organizacji pozarządowej.

Rozmowa na temat tego budynku stała się również pretekstem do szerszego komentarza na temat polityki miejskiej. Jedna z mieszkanek wyraziła głębokie rozczarowanie dotychczasowa polityką urbanistyczną i wszechobecnym dyktatem deweloperów.

Historia budynku przy Słonimskiej 8 jest wciąż żywa we wspomnieniach mieszkańców. Z ich relacji wynika, że dawniej mieścił się tu dom dziecka, wcześniej piekarnia, a przez pewien czas także departament kultury Urzędu Miasta.

Obecne wykorzystanie obiektu jest nietypowe i budzi zaniepokojenie. Jak zrelacjonował jeden z mieszkańców, budynek jest regularnie „szturmowany przez policję i inne służby specjalne, które robią tam ćwiczenia, niszcząc obiekt”. Tego typu działania przyczyniają się do dalszej dewastacji zabytkowej substancji.

W opinii mieszkańców, budynek najlepiej nadawałby się na siedzibę urzędu. Uważają, że adaptacja na mieszkania byłaby zbyt kosztowna, a wyburzenie jest niemożliwe ze względu na jego status zabytku, co czyni funkcję publiczną najbardziej racjonalnym rozwiązaniem.

Mimo różnic w historiach poszczególnych budynków, z rozmów przeprowadzonych na wszystkich trasach wyłaniają się wspólne, powtarzające się motywy, które zostaną przeanalizowane w kolejnej sekcji raportu.

Poniższa tabela syntetyzuje i kategoryzuje propozycje zgłoszone przez uczestników konsultacji:

Jak pokazuje powyższe zestawienie, dominuje postawa zachowania i adaptacji budynków do nowych funkcji, które odpowiadają na zróżnicowane potrzeby społeczne – od kultury i integracji międzypokoleniowej, po nowoczesne usługi i miejsca pracy. Pomysły na wyburzenie, choć obecne w dyskusji, wynikają głównie z frustracji związanej z nierozwiązanymi problemami infrastrukturalnymi, a nie z braku szacunku dla wartości historycznej tych obiektów.

Ogólne wnioski

Poza opiniami dotyczącymi konkretnych budynków, konsultacje ujawniły szereg nadrzędnych tematów i napięć społecznych, które definiują debatę o rozwoju Białegostoku. Analiza tych wątków pozwala zrozumieć głębsze przyczyny problemów i zidentyfikować kluczowe obszary wymagające interwencji. Poniżej przedstawiono syntezę najważniejszych motywów przewijających się w wypowiedziach mieszkańców.

  • Konflikt: Dziedzictwo vs. Potrzeby Współczesności W niemal każdej rozmowie ujawniał się fundamentalny konflikt między chęcią ochrony historycznego dziedzictwa a pragmatycznymi potrzebami codziennego życia. Z jednej strony, mieszkańcy wyrażali silne przywiązanie do zabytków, mówiąc: „jestem zwolenniczką zachowania takich budynków historycznych”. Z drugiej strony, te sentymenty zderzały się z palącymi problemami, głównie chronicznym brakiem miejsc parkingowych. W przypadku budynków przy Waryńskiego 11 czy Mickiewicza 34, wielu rozmówców, mimo doceniania wartości historycznej, wskazywało, że „Parking na pewno to jest jedna z lepszych opcji”.
  • Brak zaufania do Władz Miasta i Deweloperów Powszechnym odczuciem wśród mieszkańców jest głębokie poczucie bezsilności oraz krytycyzm wobec polityki przestrzennej miasta. W rozmowach regularnie pojawiały się ostre sformułowania o „pato-deweloperce”, „wciskaniu bloków na umór” i faworyzowaniu interesów deweloperów kosztem jakości życia i ładu przestrzennego. Opinie te potwierdzają wnioski z wcześniejszych analiz, w których dziennikarze i aktywiści zwracali uwagę, że miasto „sprzyja deweloperom”. Jedna z mieszkanek określiła miasto jako „bardzo przekupne”, a walkę o zachowanie charakteru osiedli jako „walkę z wiatrakami”, co dobrze oddaje skalę frustracji i braku zaufania do decydentów.
  • Wizje Rewitalizacji: Potencjał Społeczny i Kulturalny Mimo zaniedbania, opuszczone budynki są postrzegane przez mieszkańców jako przestrzenie o ogromnym, niewykorzystanym potencjale. W rozmowach konsekwentnie powracały propozycje przekształcenia ich w miejsca o charakterze publicznym, służące integracji lokalnej społeczności. Najczęściej wymieniane pomysły to: kluby osiedlowe, centra aktywności dla seniorów, przestrzenie dla artystów i warsztaty kulturalne, biblioteki, niewielkie muzea oraz siedziby fundacji i organizacji pozarządowych.
  • Historia budynków i osobiste wspomnienia mieszkańców mają kluczowy wpływ na ich postrzeganie. Z jednej strony, konsultacje ujawniły niezwykle bogate, szczegółowe opowieści, z drugiej strony, tym osobistym narracjom towarzyszy ogólne poczucie, że historia miasta jest niedoceniana, a cenne obiekty niszczeją z powodu systemowych zaniedbań i braku spójnej wizji ich ochrony.

Na podstawie zebranego materiału sformułowano następujące wnioski:

  1. Wśród mieszkańców istnieje silna i powszechna potrzeba zachowania historycznych budynków, postrzeganych jako kluczowy element tożsamości miasta. Potrzeba ta jest jednak często konfrontowana z palącymi problemami codzienności, takimi jak deficyt miejsc parkingowych, co prowadzi do trudnych dylematów i polaryzacji opinii.
  2. Panuje szeroko rozpowszechnione przekonanie o niedostatecznej ochronie zabytków przez władze miasta oraz o faworyzowaniu interesów deweloperów. W opinii mieszkańców prowadzi to do chaosu urbanistycznego, nieodwracalnej utraty historycznego charakteru miasta i pogłębiającego się braku zaufania do instytucji publicznych.
  3. Mieszkańcy widzą w opuszczonych, zaniedbanych budynkach ogromny potencjał dla tworzenia ogólnodostępnych przestrzeni o charakterze społecznym i kulturalnym. Najczęściej wskazywane funkcje, takie jak kluby osiedlowe, centra dla seniorów czy miejsca dla młodzieży, mogłyby realnie odpowiadać na potrzeby lokalnych społeczności i wzmacniać więzi sąsiedzkie.
Przejdź do treści